sobota, 8 lipca 2017

Tamborkowanie, czyli co było jak nie było ...

Trochę zaległości mam. 
Życie ... 
Łapiąc wolne chwile tamborkuję - czyli haftuję. 
Oczywiście miałam wielkie plany na ten rok i rzeczywiście - trzeba przyznać...konsekwentnie zbaczam z obranego kursu, czyli pracuję nad haftami, które akurat w planach nie były. 
Potwierdzam więc tym zachowaniem, że natura ludzka jest przewrotna :) 
W czasie gdy mnie tutaj nie było, powstały hafty, które już trafiły do ramek więc z góry przepraszam za jakość zdjęć. 
Oto pierwszy z nich ...  jak mawiają klasyka V. Enginger


Haft przygotowany pod konkretną ramkę. Jeśli chodzi o kolorystykę w książce prezentuje się znacznie gorzej niż w rzeczywistości. Haftuje się naprawdę bardzo przyjemnie. Więc gorąco polecam.
Druga rzecz to mały motyl H.Berry

Tu też kwestią dominującą był ramka - witrynka 3D - stąd odblaski na zdjęciu.
Motylek kolorystycznie został odrobinę zmieniony - ale świat przyrody jest nieprzewidywalny ;) 
Po pierwsze były błędy w oznaczeniu kolorów na schemacie, a po drugie chyba też błąd w numerze muliny. Tak czy inaczej motylek fruwa sobie i choć jest trochę "zmutowany" mi tam nie przeszkadza. 

Powstał również haft świąteczny do bombki, ale zanim go zaprezentuję muszę dopracować do końca sposób jego montażu. 

Pozdrawiam wakacyjnie (tzn. ja tam mam wakacje we wrześniu, ale niektórzy już urlopują ).
Dziękuję za odwiedziny i komentarze. 
A.